Bardzo subiektywna kobieca opowieść z trasy maratonu - Supraśl 2 maja 2009
Na maraton do Supraśla postanowiłam wybrać się, pomimo jego wysokiej trudności.
Po opowieściach uczestników z lat ubiegłych o pięknie i trudach trasy trzeba było spróbować.
Pogoda niemal idealna – może minimalnie zbyt silne powiewy wiatru, poza tym słońce i przyjemna temperatura.
Ruszamy, tzn. rusza I sektor – ja wraz z kilkunastoma osobami w IX sektorze musimy trochę poczekać.
Przyszła kolej na nas. Spokojnie, bez nerwowego pośpiechu przekraczamy linię startu.